Menu

Antyelitarny blog

Obserwacja elit z bliska jak i z daleka skłoniła mnie do bycia ponad wszelką cenę antyelitarnym.

Czy druga kadencja z rzędu dla PiS to oczywista oczywistość?

przemek3044

Druga kadencja dla PiS nie jest niczym pewnym

Zbliża się koniec roku a więc jest to czas podsumowań i odpowiedzi na pytanie jaki będzie następny rok. Będzie on o tyle ważny, że to w 2019 roku odbędą się wybory do parlamentu i to one w dużej mierze zadecydują kto przez następne 4 lata będzie decydował w którym kierunku rozwinie się nasz kraj. Nasuwa się więc istotne pytanie: Czy PiS jest w stanie wygrać wybory dwa razy z rzędu?

Dziwi mnie pewność niektórych osób z elit, że to PiS po raz kolejny obejmie stery nad rządami w Polsce. Do takich osób należy redaktor naczelny Onetu - Bartek Węglarczyk. Co wie były dziennikarz "Gazety Wyborczej" i TVN, czego nie wiemy my? 

Na podstawie ogólnodostępnych informacji można stwierdzić, że przyszłość PiS-u nie rysuje się w różowych barwach.

Do tej pory tylko jednej partii udało się rządzić dwie kadencję z rzędu i była to Platforma Obywatelska. Historia polskiego parlamentaryzmu podpowiada, że zwycięstwo w kolejnej po sobie kadencji jest bardziej wyczynem niż obowiązującą regułą. Pytanie czy ta sztuka uda się PiS-owi nie wydaje się bezzasadne. Są już pierwsze przesłanki wskazujące na to, że zwycięstwo PiS nie będzie wcale takie oczywiste. Na pewno bliżej należałoby się przyjrzeć sukcesowi PO. Jak powiedział Adam Bielan długoletni spin doktor PiS-u, to między innymi inteligencja emocjonalna Donalda Tuska doprowadziła do tego, że to jego partia stała się najdłużej rządzącą partią w Polsce po roku 89. Ale nie tylko ta cecha charakteru byłego premiera przyczyniła się do drugiego z kolei zwycięstwa ale także PR-rowe talenty Igora Ostachowicza sprawiły, że dwie kadencje dla PO z rzędu stały się faktem. W obu aspektach PiS kuleje. Nie dysponuje nikim kto by w zakresie inteligencji emocjonalnej dorównywał Tuskowi. Nie ma też po swojej stronie kogoś kto tak Igor Ostachowicz byłby geniuszem w dziedzinie politycznego PR-u. Te dwa czynniki nie są bezpośrednią determinantą, która sprawi, że PiS wygra wybory lub nie, ale chcę pokazać pewne braki jakimi dysponuje zaplecze PiS.  

Afery domeną polskiej polityki

W Polsce nie jakoby przyjęło się, że rządy zmienia się przy pomocy afer. Afera Rywina, afera gruntowa czy afera taśmowa - wszystkie one przyczyniły się w sposób bezpośredni lub pośredni do porażki rządzących ekip. Tym razem aferą, która może zatopić statek może być afera KNF. Afera ta, jest kwintesencją kumoterstwa i układów w środowisku PiS. To właśnie owe kumoterstwo i układy były do niedawna rzeczami z którymi chciał walczyć PiS i walka ta sprawiła, że ugrupowanie wspięło się na polityczne wyżyny. Teraz te same patologie mogą sprawić, że PiS znów na długie lata zasiądzie w opozycyjnych ławach. Dla przeciętnego Kowalskiego przekaz z afery KNF jest prosty: nie ma szans na wybitną karierę bez znajomości oficjeli PiS. 40 mln złotych dla prawnika PiS, to wynagrodzenie, które przewyższa wynagrodzenie większości prezesów spółek giełdowych. Więcej już chyba nie trzeba tłumaczyć czym miało być owe 40 mln złotych.

Państwo nie może być słabe wobec silnych a silne wobec słabych

Co ze sztandarowym mottem PiS wypowiadanym wielokrotnie przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego: państwo nie może być słabe wobec silnych a silne wobec słabych? Po 3 latach rządów o obecnym PiS-ie wiemy już nieco więcej. Gdy na korytarze sejmowe zawitały matki z niepełnosprawnymi dziećmi znane nam motto uległo wypaczeniu. Zobaczyliśmy silne państwo wobec tych najsłabszych. Tygodniami można było oglądać szykany wobec protestujących, a także niewybredne żarty ze strony posłów obozu rządzącego. Pieniędzy na niepełnosprawnych nie znaleziono. Natomiast krótko po zakończeniu protestu premier Mateusz Morawiecki podpisał rozporządzenie w sprawie wyprawki dla każdego ucznia w wysokości 300 złotych. To pokazało pewne priorytety: pomoc tak, ale tylko jeśli przekuje się to dla nas na znaczące poparcie. Ktoś jeszcze uwierzy w motto o tym, że państwo nie powinno być silne wobec słabych?

Ruchy na prawicy

Kolejnym aspektem, który może sprawić, że PiS nie będzie rządził drugą kadencję jest polityczny apetyt o.Rydzyka. Partia założona przy jego poparciu może wiele namieszać i kto wie czy może nie być początkiem końca PiS-u w zależności od apetytu duchownego z Torunia. Do tej pory brakowało stricte chrześcijańskiej partii. PiS mając przez lata pełne poparcie kościoła katolickiego dla samego kościoła katolickiego nie zrobił zbyt wiele. Do tej pory nie wprowadzono zakazu aborcji. Od kogo jak nie od PiS-u polski kościół oczekiwałby wprowadzenia takiej ustawy? Nadzieją na jeszcze lepiej słyszalny głos polskiego kościoła mogłaby być właśnie partia powstała przy poparciu o. Rydzyka. Część elektoratu PiS mogłoby równie ochoczo zareagować na to ugrupowanie tak jak elektorat PO zareagował w pewnym momencie na powstanie Nowoczesnej. Do tej pory wydawało się, że polski kościół nie miał wyboru i za wszelką cenę musiał trzymać się z PiS. To się może jednak już niedługo zmienić.

Zjednoczona opozycja 

PO wygrywając w 2011 roku wybory nie miała przeciw sobie tak zjednoczonej opozycji jaką ma PiS obecnie. Czy koalicja PO-Nowoczesna-SLD-PSL powstanie? Tego jeszcze nie wiadomo. Ale przy wspólnej liście tych czterech ugrupowań PiS nie ma co liczyć na zwycięstwo. Do tego może się okazać, że taka koalicja nie będzie wcale potrzebna, bo wystarczy tylko wspólna lista PO i Nowoczesnej. Wybory samorządowe pokazały, że w kampanii przewaga PiS może raptownie stopnieć. 31 procent poparcia jakie osiągnęło PiS nie jest pułapem nie do przeskoczenia dla połączonych sił PO i Nowoczesnej.

Czwarta władza

Kto ma media ten ma władzę - to funkcjonujące w obiegu politycznym sformułowanie ma w sobie coraz mniej prawdy. To, że PiS dysponuje skrajnie stronniczą TVP, sprzyja mu kilka tytułów prasowych, radio publiczne, a także stronniczcza dla PiS stała się także telewizja Polsat, to jednak czasy gdy to media tradycyjne miały wpływ na to kto rządzi w Polsce już dawno minęły. Mam wrażenie, że wiara w PiS w to, że to przede wszystkim telewizja ma jeszcze wpływ kto wygrywa wybory jest bardzo duża. Stąd też plany dekoncentracji mediów a de facto plany przejęcia pod swoje skrzydła TVN24. Partią, która potwierdziła, że można mieć przeciwko sobie wszystkie główne kanały informacyjne jest, o ironio, PiS! Plotki o tym, że to telewizja ma spory wpływ obecnie na to kto wygrywa wybory są więc mocno przesadzone. Do tego zdaje się, że mocno propagandowy ton TVP będzie coraz bardziej przeszkadzał niż pomagał. Posiadanie stronniczej TVP w trakcie kampanii wyborczej do parlamentu może być równie użyteczne jak posiadanie piły spalinowej na pustyni. Spora część Polaków już wie na co stać telewizję publiczną i że mówienie prawdy o aktualnej sytuacji kraju nie jest jej najmocniejszą stroną. Wielu wyborców może to skłonić do poszukiwania informacji gdzie indziej. Do tego, że serwisy informacyjne TVP jest coraz ciężej oglądać przekonują wyniki. A tymi prezes TVP Jacek Kurski z taką chęcią na Twitterze już się nie chwali. 

Co dalej?

Wszystkie wspomniane aspekty rzutują na szanse zwycięstwa PiS w nadchodzących wyborach. Stronnicze media mogą pomóc ale i zaszkodzić. Afera KNF może zacząć bardzo ciążyć PiS choć obecnie nie widać tego po sondażach. Opozycja może się zjednoczyć i nawet nie dać PiS-owi szansy na kolejną kadencję. O. Rydzyk może rozbić jedność na prawicy i doprowadzić do rozbicia w samym PiS. Posługując się tautologią autorstwa prezesa Jarosława Kaczyńskiego: czy oczywistą oczywistością jest druga kadencja dla PiS odpowiem dosyć wymijająco: wszystko jest możliwe i nic nie jest pewne.

 

© Antyelitarny blog
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci